Kiedy ciało przestaje się poruszać, bo musi utrzymać równowagę
O stabilności, kontroli i odwadze poszukiwania nowych możliwości
Neurosomatyczna mapa świadomości | Poza Strukturą
Czy zastanawiałeś się kiedyś, ile energii poświęcasz na samo utrzymanie tego, co już istnieje?
Nie tylko w swoim ciele.
Również w pracy, relacjach, codziennych obowiązkach i sposobie, w jaki organizujesz własne życie.
Czasami tak bardzo staramy się utrzymać równowagę, że nie pozostaje nam już przestrzeń na swobodny ruch.
I być może właśnie tutaj pojawia się interesująca analogia pomiędzy ciałem a naszym sposobem doświadczania rzeczywistości.
Kiedy stabilność zaczyna ograniczać ruch
Od wielu lat, pracując z ludzkim ciałem, obserwuję pewne zjawisko, które nieustannie skłania mnie do refleksji.
Miejsce, w którym pojawia się ból, napięcie czy ograniczenie ruchu, nie zawsze jest miejscem, od którego warto rozpocząć pracę.
Czasami bolesny bark odzyskuje swobodę po zmianie organizacji miednicy. Innym razem poprawa sposobu oddychania wpływa na ruchomość klatki piersiowej, szyi lub ramienia.
Bywa, że zmiana napięcia mięśni kończyn dolnych pozwala wykonać ruch, który jeszcze chwilę wcześniej wydawał się ograniczony.
Nie oznacza to, że odkryliśmy jedną uniwersalną przyczynę bólu.
Pokazuje jednak, jak bardzo nasze ciało funkcjonuje poprzez wzajemne zależności.
Z czasem zacząłem przyglądać się nie tylko temu, co jest napięte, lecz również temu, jaką funkcję dane napięcie może pełnić w organizacji całego ciała.
I tutaj pojawiło się pytanie, które zmieniło sposób mojego myślenia.
A co, jeśli coś, co próbujemy rozluźnić, w rzeczywistości pomaga organizmowi utrzymać stabilność?
Wyobraźmy sobie sytuację, w której określony obszar ciała nie zapewnia wystarczającego podparcia podczas ruchu.
Organizm może wówczas zmienić sposób współpracy mięśni. Struktury uczestniczące w wykonywaniu ruchu zaczynają w większym stopniu angażować się również w jego stabilizację.
W rezultacie ruch staje się mniej swobodny.
Nie zawsze dlatego, że brakuje siły czy możliwości.
Czasami dlatego, że dostępne możliwości są wykorzystywane do innego zadania.
To trochę tak, jakbyśmy poprosili kogoś, aby jednocześnie podtrzymywał chwiejącą się konstrukcję i swobodnie poruszał rękami.
Dopóki musi utrzymywać konstrukcję, jego możliwości działania pozostają ograniczone.
Ale co wydarzy się, jeśli konstrukcja odzyska stabilność?
Być może ręce nie będą już musiały jej podtrzymywać.
Być może pojawi się przestrzeń na zupełnie inny ruch.
A jak wygląda to w naszym życiu?
Wyobraź sobie człowieka, który od wielu lat funkcjonuje w środowisku wymagającym nieustannej kontroli.
Może to być praca, związek, sytuacja rodzinna albo sposób organizowania codzienności.
Człowiek ten nauczył się przewidywać, zabezpieczać, sprawdzać i reagować na każde możliwe zagrożenie.
Być może właśnie dzięki temu przez długi czas potrafił sobie radzić.
Kontrola była jego zasobem.
Pozwalała mu utrzymywać równowagę w sytuacjach, które nie dawały poczucia stabilności.
Ale z czasem może pojawić się pewien paradoks.
Im więcej energii przeznacza na utrzymanie wszystkiego pod kontrolą, tym mniej pozostaje jej na spontaniczność, kreatywność, odpoczynek czy zmianę kierunku.
Nie dlatego, że utracił te możliwości.
Być może po prostu nie ma już przestrzeni, aby z nich korzystać.
I tutaj pojawia się pytanie:
Czy to, co kiedyś pomagało mi zachować równowagę, dzisiaj nie zaczyna ograniczać mojej swobody?
Nie musi tak być. Ale warto czasami przyjrzeć się własnym strategiom.
Kontrola nie jest problemem. Problemem może być brak możliwości jej odpuszczenia
W pracy z ciałem stabilność bardzo często kojarzymy z napięciem, siłą i zdolnością utrzymania określonej pozycji.
Tymczasem stabilność nie musi oznaczać sztywności.
Podczas chodzenia, biegania, obracania się czy utrzymywania równowagi ciało nieustannie wykonuje drobne korekty.
Dostosowuje się do podłoża, przenosi obciążenia, zmienia kierunki i organizuje napięcie stosownie do aktualnych potrzeb.
W pewnych sytuacjach większa sztywność jest przydatna. W innych potrzebujemy większej swobody.
Istotna wydaje się więc nie sama obecność napięcia, lecz zdolność do zmiany sposobu działania.
Czy potrafię zwiększyć napięcie, kiedy jest potrzebne?
Czy potrafię je zmniejszyć, kiedy zadanie się kończy?
Czy umiem zmienić strategię, jeśli dotychczasowa przestaje być skuteczna?
A teraz spróbujmy zadać podobne pytania w odniesieniu do codziennego życia.
Czy potrafię przejąć kontrolę, kiedy sytuacja tego wymaga?
Czy potrafię również zaufać innym?
Czy umiem poprosić o pomoc?
Czy jestem w stanie zmienić swoje zdanie, kiedy pojawiają się nowe informacje?
Czy potrafię odpuścić coś, co nie wymaga już mojego zaangażowania?
Być może nie chodzi o to, aby przestać kontrolować.
Być może chodzi o to, aby kontrola była jedną z dostępnych możliwości, a nie jedynym sposobem funkcjonowania.
Napięcie jako próba rozwiązania problemu
Jest jeszcze jedna rzecz, która szczególnie mnie fascynuje.
W pracy z ciałem często poszukujemy sposobów na usunięcie napięcia.
Rozluźniamy mięśnie, zwiększamy ruchomość, pracujemy z powięzią, oddechem i ustawieniem poszczególnych części ciała.
Ale co, jeśli w niektórych sytuacjach napięcie nie jest wyłącznie przeszkodą?
Co, jeśli stanowi element strategii, dzięki której organizm radzi sobie z aktualnymi wymaganiami?
Wtedy próba jego usunięcia bez zmiany pozostałych warunków może nie przynieść trwałej poprawy.
Być może warto zadać inne pytanie.
Nie tylko:
Dlaczego ten obszar jest napięty?
Ale również:
Co to napięcie pomaga utrzymać?
I dalej:
Co musiałoby się zmienić, aby nie było już potrzebne w tej samej formie?
To pytanie można odnieść także do naszego życia.
Czasami pozostajemy w określonym sposobie działania, mimo że przestał być dla nas korzystny.
Nie zawsze dlatego, że nie chcemy zmiany.
Być może dotychczasowa strategia nadal pomaga nam zachować coś ważnego: bezpieczeństwo, przewidywalność, poczucie przynależności albo stabilność.
Jeżeli spróbujemy ją po prostu usunąć, nie tworząc niczego w zamian, możemy doświadczyć jeszcze większej niepewności.
Może więc nie chodzi o walkę z oporem.
Może warto najpierw zapytać, przed czym ten opór nas chroni.
I co musiałoby się wydarzyć, abyśmy mogli bezpiecznie skorzystać z innej możliwości.
Kiedy oba kierunki wydają się niewłaściwe
Wyobraź sobie osobę, która znajduje się w trudnej relacji.
Pozostanie w niej wiąże się z cierpieniem.
Odejście również wydaje się niezwykle trudne — z powodów emocjonalnych, rodzinnych, finansowych lub innych.
Człowiek doświadcza sytuacji, w której żaden z dostępnych kierunków nie wydaje się dobry.
Z zewnątrz może wyglądać to jak brak decyzji.
Ale czy rzeczywiście chodzi o niezdecydowanie?
Być może oba impulsy są jednocześnie silne.
Jeden prowadzi ku zmianie.
Drugi próbuje zachować to, co nadal daje pewną formę bezpieczeństwa.
W rezultacie człowiek pozostaje w miejscu.
Nie dlatego, że nic się w nim nie dzieje.
Przeciwnie — może doświadczać ogromnego wewnętrznego napięcia.
To interesująca analogia do sytuacji, w której ciało jednocześnie mobilizuje przeciwstawne strategie, ograniczając widoczny ruch.
Nie oznacza to, że określony wzorzec mięśniowy jest odzwierciedleniem konkretnego konfliktu życiowego.
Możemy jednak dostrzec podobieństwo w samej organizacji doświadczenia.
Duże napięcie nie zawsze oznacza duży ruch. Czasami oznacza ogromny wysiłek wkładany w pozostawanie w tym samym miejscu.
I być może rozwiązaniem nie zawsze jest natychmiastowe wybranie jednego z dwóch kierunków.
Czasami potrzebujemy stworzyć trzecią możliwość.
Zbudować zasoby.
Odnaleźć wsparcie.
Zmienić warunki.
Dopiero wtedy to, co wcześniej wydawało się niemożliwe, może stać się dostępne.
Od napięcia do możliwości wyboru
To prowadzi mnie do jednego z najważniejszych pytań, które pojawiają się podczas rozwijania Neurosomatycznej mapy świadomości.
Czy swoboda oznacza brak napięcia, czy raczej możliwość wyboru sposobu działania?
W ciele możemy obserwować to bardzo wyraźnie.
Człowiek wykonuje określony ruch w jeden sposób.
Zmiana podparcia, oddechu, obciążenia czy organizacji miednicy sprawia, że ten sam ruch staje się łatwiejszy.
Nagle pojawia się inna możliwość.
Nie musimy od razu wiedzieć, dlaczego właśnie ta zmiana przyniosła taki efekt.
Możemy natomiast wspólnie przyjrzeć się temu, co się wydarzyło.
Jak zmieniło się odczucie ruchu?
Czy pojawiła się większa swoboda?
Czy zmniejszył się wysiłek?
Czy nowy sposób działania wydaje się naturalny, czy może początkowo obcy?
A potem możemy zrobić jeszcze jeden krok.
Zapytać, czy doświadczenie to budzi jakiekolwiek skojarzenia z codziennym życiem.
Być może tak.
Być może nie.
Nie szukamy potwierdzenia gotowej teorii.
Pozostawiamy przestrzeń na indywidualne odkrycie.
Cztery pytania, które warto sobie zadać
W Neurosomatycznej mapie świadomości coraz wyraźniej pojawiają się cztery wymiary doświadczenia: przestrzeń, kierunek, podtrzymanie i powrót.
Można przyjrzeć się im zarówno podczas ruchu, jak i w codziennym życiu.
Przestrzeń — czy mam gdzie być?
Czy pozwalam sobie korzystać z dostępnych możliwości? Czy w moim życiu jest miejsce na odpoczynek, własne potrzeby i swobodne działanie?
Kierunek — czy mogę się poruszyć?
Czy potrafię wybrać kierunek, który jest dla mnie ważny? Czy mogę go zmienić, jeśli dotychczasowy przestaje mi służyć?
Podtrzymanie — czy mam na czym się oprzeć?
Czy moje działania opierają się na rzeczywistych zasobach i wsparciu? A może większość energii poświęcam na samo utrzymywanie stabilności?
Powrót — czy potrafię zakończyć?
Czy umiem odpuścić wysiłek, kiedy nie jest już potrzebny? Czy potrafię odpocząć bez poczucia, że powinienem robić coś więcej?
Nie są to pytania diagnostyczne.
Nie służą do oceniania siebie ani poszukiwania ukrytych przyczyn dolegliwości.
Są zaproszeniem do refleksji.
Można odnaleźć w nich coś ważnego. Można również nie odnaleźć niczego szczególnego.
Obie odpowiedzi są w porządku.
A może stabilność rodzi się właśnie z ruchu?
Na koniec chciałbym wrócić do pewnego paradoksu.
Zwykle myślimy, że najpierw musimy odzyskać stabilność, aby móc się swobodnie poruszać.
Ale w rzeczywistości te dwa procesy wzajemnie się uzupełniają.
Czasami większa stabilność pozwala odzyskać ruch.
Innym razem to właśnie możliwość ruchu pomaga odzyskać równowagę.
Podobnie może być w życiu.
Czasami potrzebujemy bezpieczeństwa, aby odważyć się na zmianę.
A czasami dopiero niewielka zmiana pozwala nam odkryć nowe źródło bezpieczeństwa.
Nie zawsze musimy wiedzieć, dokąd zaprowadzi nas pierwszy krok.
Być może wystarczy stworzyć warunki, w których ten krok stanie się możliwy.
I tutaj dochodzę do myśli, która jest dla mnie szczególnie ważna:
Nie każda struktura, która nas ogranicza, jest naszym przeciwnikiem. Czasami jest rozwiązaniem, które kiedyś pozwalało nam zachować równowagę.
Ale rozwiązanie, które było potrzebne wczoraj, nie musi pozostać jedynym dostępnym rozwiązaniem jutro.
Poza Strukturą — zaproszenie do własnej refleksji
Neurosomatyczna mapa świadomości jest rozwijającym się projektem poświęconym relacjom pomiędzy ciałem, ruchem i świadomością.
Powstaje na podstawie obserwacji z pracy z ludźmi, doświadczeń związanych z ruchem oraz refleksji inspirowanych różnymi sposobami rozumienia ludzkiego organizmu.
Nie jest próbą przypisania określonym napięciom gotowych znaczeń psychologicznych.
Nie zakłada, że każdy ból opowiada historię naszego życia.
Interesuje mnie natomiast to, czy obserwacja sposobu, w jaki organizujemy ruch, może stać się początkiem lepszego rozumienia własnego doświadczenia.
Nie chodzi o to, aby znaleźć w ciele potwierdzenie tego, co już wiemy o sobie.
Chodzi o możliwość zauważenia czegoś nowego.
Dlatego chciałbym pozostawić Cię z kilkoma pytaniami.
Czy w Twoim życiu jest coś, co wymaga od Ciebie nieustannego podtrzymywania?
Czy istnieje obszar, w którym kontrola stała się ważniejsza niż swoboda?
Czy jakaś strategia, która kiedyś Ci pomagała, dzisiaj zaczyna ograniczać Twoje możliwości?
I wreszcie:
Co musiałoby się zmienić, abyś nie musiał już wkładać tyle wysiłku w utrzymywanie tego, co jest?
Nie musisz odpowiadać od razu.
Być może wystarczy przez chwilę przyjrzeć się temu, jak stoisz, oddychasz, poruszasz się i odpoczywasz.
A potem, bez pośpiechu, spojrzeć na własne życie.
Nie po to, aby doszukiwać się w ciele ukrytych problemów.
Lecz po to, aby odkrywać nowe możliwości.
Bo być może prawdziwa swoboda nie polega na tym, że nic nas nie ogranicza. Polega na tym, że nie musimy już korzystać wyłącznie z jednego sposobu działania.
Poza Strukturą | Neurosomatyczna mapa świadomości
Ciało. Ruch. Świadomość.
Obserwacja zamiast gotowych odpowiedzi. Dialog zamiast narzuconych interpretacji. Eksploracja zamiast poszukiwania jednej prawdy.
Komentarze
Prześlij komentarz