"Skąd Ty to wszystko wiesz?" albo "Jak to możliwe, że dotykasz jednego miejsca, a pracujesz zupełnie gdzie indziej?". Skąd bierze się ta wiedza?
Jednym z najczęstszych pytań, które słyszę od osób przychodzących do mojego gabinetu, jest:
"Skąd bierze się Twoja wiedza? Jak to wszystko ze sobą łączysz?"
Przyznam, że nigdy nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem.
Po ponad dwudziestu latach pracy z ludzkim ciałem wiem jedynie tyle, że nie istnieje jeden system, który potrafiłby wyjaśnić całe jego piękno i złożoność.
Moja praca jest połączeniem wielu światów.
Przez lata studiowałem i praktykowałem między innymi:
medycynę chińską,
akupunkturę meridianową,
kinezjologię,
terapię manualną i pracę powięziową,
refleksoterapię,
pracę trzewną,
ruch i świadomość ciała,
nowoczesną fizjologię oraz neurobiologię,
oraz wiele innych systemów rozumienia człowieka.
Jednak z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że największym nauczycielem zawsze było samo ciało.
To ono przez tysiące godzin pracy z ludźmi pokazywało mi, że organizm posiada swoją własną inteligencję, której nie da się zamknąć w jednej metodzie terapeutycznej.
Jednym z nauczycieli, którzy wywarli ogromny wpływ na sposób mojego myślenia o ciele, był doktor Richard Tan – twórca systemu Balance Method w akupunkturze meridianowej. Jego sposób rozumienia meridianów pozwolił mi spojrzeć na organizm nie tylko przez pryzmat objawu czy narządu, ale przede wszystkim poprzez relacje, wzorce oraz sposób organizacji informacji w ciele.
Doktor Tan nauczył mnie czegoś niezwykle prostego:
Organizm zawsze wie, gdzie znajduje się problem.
I właśnie od tego miejsca rozpoczyna się prawdziwa diagnostyka.
Wiedza i intuicja
Często słyszę również:
"Ty pracujesz intuicyjnie."
I jest w tym wiele prawdy.
Z biegiem lat doszedłem jednak do wniosku, że intuicja nie jest czymś magicznym ani przypadkowym. Bardzo często intuicja jest wiedzą, która zdążyła tak głęboko zakorzenić się w naszym doświadczeniu, że przestaliśmy zauważać proces jej analizy.
Intuicja terapeuty nie bierze się znikąd. Rodzi się na styku:
wiedzy,
doświadczenia,
obserwacji,
pokory wobec organizmu,
oraz zdolności do słuchania tego, co ciało komunikuje.
Niejednokrotnie sam nie wiem jeszcze, dlaczego organizm prowadzi mnie w określonym kierunku pracy. Dopiero później okazuje się, że wszystkie elementy układają się w niezwykle logiczną całość.
Coraz częściej odnoszę wrażenie, że organizm komunikuje się znacznie szybciej i znacznie precyzyjniej, niż jesteśmy w stanie go zrozumieć na poziomie intelektualnym.
Naszym zadaniem jest nauczyć się go słuchać.
Od objawu do organizacji życia
Jedną z najpiękniejszych rzeczy, których nauczyłem się dzięki akupunkturze meridianowej doktora Tana, jest zmiana sposobu zadawania pytań.
Większość współczesnych systemów terapeutycznych pyta:
Co jest chore?
Niektóre pytają:
Dlaczego to zachorowało?
Ciało natomiast wydaje się zadawać zupełnie inne pytanie:
W jaki sposób utraciłem swoją naturalną organizację?
To subtelna, ale fundamentalna różnica.
W mojej pracy coraz rzadziej interesuje mnie sama nazwa schorzenia. Coraz bardziej interesuje mnie sposób, w jaki organizm organizuje swoje doświadczenie poprzez ciało.
Nie pracuję więc wyłącznie z bólem barku, bólem kolana czy napięciem przepony.
Pracuję z człowiekiem, który poprzez swoje ciało opowiada historię swojego życia, swoich adaptacji, swoich możliwości oraz ograniczeń.
Przez wiele lat sądziłem, że uczę się kolejnych metod pracy z ciałem. Dzisiaj mam poczucie, że wszystkie te metody są jedynie różnymi językami opisującymi tę samą rzeczywistość.
Ciało nie jest zbiorem oddzielnych narządów. Jest żywym, dynamicznym procesem organizacji życia.
Każda metoda wnosi coś niezwykle cennego. Jedna pomaga zrozumieć ruch, inna napięcie, jeszcze inna emocje czy fizjologię. Jednak dopiero wtedy, gdy zaczynamy słuchać organizmu jako całości, pojawia się coś więcej niż technika terapeutyczna.
Pojawia się spotkanie z inteligencją życia, które poprzez ciało nieustannie próbuje przywrócić równowagę.
Dlatego nie szukam już jednej prawdy o człowieku.
Szukam miejsca, w którym wszystkie te prawdy spotykają się w ciele.
Bo być może ciało nigdy nie prosi nas o to, abyśmy je naprawiali.
Być może od samego początku prosi jedynie o to, abyśmy nauczyli się rozumieć jego język.
Myślę, że ten wstęp dobrze oddaje zarówno Twoją drogę zawodową, jak i szacunek do dorobku doktora Tana, jednocześnie pokazując, że jego metoda stała się dla Ciebie jednym z ważnych elementów dużo szerszego spojrzenia na człowieka – spojrzenia "poza strukturą".
Interpretacja – Poza strukturą, czyli w stylu całego bloga.
Muszę przyznać, że właśnie tutaj doktor Tan całkowicie zmienił moje rozumienie terapii.
Na początku swojej drogi terapeutycznej, podobnie jak większość osób pracujących z ciałem, myślałem bardzo liniowo.
Jeżeli boli bark, należy znaleźć przyczynę bólu barku.
Jeżeli boli kolano, należy znaleźć przyczynę bólu kolana.
Jeżeli boli żołądek, należy leczyć żołądek.
Doktor Tan pokazał mi, że organizm nie myśli w ten sposób.
Organizm myśli relacjami.
Nie istnieje "samotne kolano". Nie istnieje "samotny bark". Nie istnieje nawet "samotny narząd". Wszystko pozostaje ze sobą w nieustannej komunikacji.
Ciało myśli relacjami
Coraz częściej mam wrażenie, że ludzki organizm przypomina bardziej orkiestrę niż maszynę.
Jeżeli jeden instrument zaczyna fałszować, nie zawsze oznacza to, że jest uszkodzony. Być może pozostałe instrumenty przestały słyszeć jego rytm.
W Balance Method nie pytamy więc jedynie:
Co boli?
Ale również:
Co może przywrócić temu miejscu równowagę?
To jest ogromna różnica.
Czasami pacjent przychodzi z bólem prawego barku, a po kilku minutach pracujemy na lewej stopie.
Ktoś z zewnątrz mógłby powiedzieć:
To nie ma sensu.
Tymczasem organizm odpowiada:
Oczywiście, że ma.
Ponieważ organizm nie myśli kategoriami odległości anatomicznej. On myśli kategoriami relacji.
Równowaga jest ważniejsza niż przyczyna
Jest jeszcze jedna niezwykle ciekawa rzecz, której nauczyłem się dzięki doktorowi Tanowi.
Zachodnia medycyna bardzo często poszukuje przyczyny.
Medycyna chińska bardzo często poszukuje wzorca.
Balance Method przede wszystkim poszukuje równowagi.
Im dłużej pracuję z ludźmi, tym bardziej dochodzę do wniosku, że organizm posiada wręcz obsesję na punkcie przywracania równowagi.
Każdy objaw jest próbą adaptacji.
Każde napięcie jest próbą kompensacji.
Każdy ból jest próbą komunikacji.
Organizm nigdy nie walczy sam ze sobą.
On nieustannie próbuje odnaleźć najlepsze możliwe rozwiązanie w danych warunkach.
Meridiany są językiem relacji
To, co najbardziej fascynuje mnie w meridianach, to fakt, że nie są one jedynie liniami przebiegającymi przez ciało.
Dzisiaj coraz bardziej postrzegam je jako język opisujący relacje istniejące pomiędzy różnymi poziomami organizacji człowieka.
Meridian może opisywać relacje pomiędzy:
górą i dołem,
wnętrzem i zewnętrzem,
ruchem i stabilnością,
świadomością i ciałem,
narządami,
tkankami,
emocjami,
sposobem adaptacji organizmu.
Być może właśnie dlatego meridiany tak dobrze odpowiadają na leczenie odległych obszarów ciała.
Nie leczymy bowiem miejsca bólu.
Przywracamy relację, która utraciła swoją równowagę.
Poza strukturą
To chyba jedna z najważniejszych rzeczy, których nauczyło mnie ciało przez ostatnie dwadzieścia lat pracy.
Organizm nie jest sumą swoich części.
Jest siecią nieustannie zmieniających się relacji.
Być może największym błędem współczesnego myślenia o zdrowiu jest przekonanie, że człowieka można podzielić na oddzielne elementy i leczyć je niezależnie od siebie.
Doktor Tan pokazał mi coś zupełnie przeciwnego.
Nie ma oddzielnych części. Jest tylko równowaga lub jej utrata.
I właśnie dlatego czasami wystarczy odnaleźć jedno właściwe miejsce w organizmie, aby całe ciało przypomniało sobie, w jaki sposób ponownie zorganizować zdrowie.
Bo być może zdrowie nie jest stanem, który trzeba stworzyć. Być może jest ono naturalną konsekwencją przywrócenia właściwych relacji pomiędzy wszystkimi elementami, które od samego początku wiedzą, jak współpracować ze sobą w doskonałej harmonii.
Komentarze
Prześlij komentarz