Co na górze, to na dole. Co na dole, to na górze.



Przez lata pracy z ludźmi zauważyłem pewną prawidłowość. Kiedy ktoś przychodzi do mnie z bólem szyi, napięciem barków, przeciążonym odcinkiem piersiowym kręgosłupa czy uczuciem „noszenia całego świata na swoich ramionach”, bardzo często źródło problemu znajduje się zupełnie gdzie indziej.
Na dole.
To zawsze budzi zdziwienie. Jak to możliwe, że napięcie zgromadzone w karku zaczyna odpuszczać, kiedy pracujemy z miednicą? Jak to możliwe, że oddech staje się głębszy, głowa spokojniejsza, a barki miękną, gdy ciało odzyskuje kontakt z dolną częścią siebie?
Nasze ciało nie jest zbiorem oddzielnych części. Jest jedną, inteligentną całością. To, co dzieje się na górze, często jest jedynie opowieścią o tym, czego zabrakło na dole.
Góra nie zawsze jest problemem
Górna część ciała pełni niezwykłą funkcję. To tutaj znajdują się oczy, uszy, głos, serce, ręce – wszystko, czym komunikujemy się ze światem. To przestrzeń myślenia, działania, tworzenia i relacji.
Ale kiedy dół ciała nie czuje się bezpiecznie, góra zaczyna przejmować jego obowiązki.
Zaczynamy:
więcej myśleć niż czuć,
więcej kontrolować niż doświadczać,
więcej robić niż być,
więcej analizować niż oddychać.
Barki stają się strażnikami bezpieczeństwa. Szyja przejmuje kontrolę nad emocjami. Klatka piersiowa zatrzymuje oddech. Głowa pracuje za całe ciało.
Nie dlatego, że coś jest z nią nie tak.
Po prostu dół nie może jeszcze powiedzieć: „jestem bezpieczny”.
Dno miednicy – miejsce, od którego wszystko się zaczyna
W wielu podejściach terapeutycznych dno miednicy kojarzone jest przede wszystkim z seksualnością. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że jest ono czymś znacznie bardziej podstawowym.
Jest zgodą na ucieleśnienie.
Dno miednicy nie zadaje pytania:
Czy mogę być kreatywny?
Czy mogę odczuwać przyjemność?
Czy mogę osiągać sukcesy?
Ono pyta jedynie:
Czy mogę po prostu być w swoim ciele?
To pytanie jest bardziej pierwotne niż seksualność i bardziej fundamentalne niż twórczość.
Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, energia życia zaczyna szukać innych dróg. Najczęściej kieruje się ku górze.
Kiedy energia idzie do góry
Jeżeli ciało nie ufa swojej podstawie, energia życia nie zatrzymuje się w miednicy.
Wtedy możemy obserwować:
chroniczne napięcia barków,
zaciskanie szczęk,
płytki oddech,
nadmierną aktywność umysłową,
problemy z odpoczynkiem,
kompulsywną potrzebę działania,
trudność w odczuwaniu przyjemności,
poczucie ciągłego napięcia pomimo odpoczynku.
Bardzo często są to inteligentne strategie organizmu. Ciało próbuje utrzymać bezpieczeństwo za pomocą kontroli.
Mówiąc obrazowo – człowiek zaczyna mieszkać od pasa w górę.
Seksualność nie zaczyna się od seksu
Seksualność nie jest wyłącznie energią erotyczną. Jest zgodą na odczuwanie życia.
To zdolność do:
przyjmowania przyjemności,
pozostawania w kontakcie,
doświadczania bliskości,
odczuwania własnego ciała.
Jednak seksualność potrzebuje fundamentu.
Jeżeli dno miednicy nie czuje bezpieczeństwa, seksualność często staje się próbą regulacji napięcia. Może przejawiać się jako nadmierna potrzeba bodźców albo przeciwnie – całkowite odcięcie od własnych potrzeb.
Seksualność nie jest problemem. Często jest jedynie informacją o tym, co dzieje się głębiej.
Twórczość również wyrasta z miednicy
Wiele osób, które określają siebie jako kreatywne, żyje niemal wyłącznie energią górnej części ciała.
Mają tysiące pomysłów, ogromną wiedzę, nieustannie coś tworzą, ale jednocześnie są chronicznie zmęczone i nie potrafią odpoczywać.
Twórczość pozbawiona zakorzenienia staje się wysiłkiem.
Zdrowa twórczość nie rodzi się z przymusu. Rodzi się z poczucia, że mogę być sobą i dać światu coś, co naturalnie ze mnie wypływa.
Twórczość jest więc kolejnym etapem rozwoju energii życia:
najpierw mogę być,
później mogę czuć,
dopiero potem mogę tworzyć.
Co na górze, to na dole
Stare powiedzenie hermetyczne mówi:
Jak na górze, tak na dole.
W pracy z ciałem często odwracam tę zasadę i mówię:
Jak na dole, tak na górze.
Jeżeli dół ciała jest napięty, góra będzie próbowała go zastąpić.
Jeżeli miednica nie może odpuścić, barki będą pracowały podwójnie.
Jeżeli oddech nie schodzi do brzucha, umysł zacznie pracować za oddech.
Jeżeli ciało nie czuje bezpieczeństwa, twórczość stanie się obowiązkiem, a seksualność sposobem regulowania napięcia.
Góra zawsze opowiada historię dołu.
Terapia ma swoją kolejność
Bardzo często próbujemy rozwijać twórczość, poprawiać relacje, pracować z seksualnością czy uczyć się nowych sposobów funkcjonowania, zapominając o najbardziej podstawowym pytaniu.
Czy moje ciało czuje, że może tutaj być?
Dlatego kolejność ma ogromne znaczenie:
Zgoda na bycie w ciele.
Zgoda na odczuwanie życia.
Zgoda na nadanie temu życiu własnej formy.
Nie odwrotnie.
Na zakończenie
Za każdym razem, gdy rozluźniają się barki, odpuszcza szyja lub oddech zaczyna schodzić niżej, przypominam sobie, że ciało nigdy nie kłamie.
Czasami największe napięcia, które nosimy na swoich barkach, nie są problemem barków.
Są jedynie wołaniem dolnej części ciała o to, by wreszcie mogła powiedzieć:
„Jestem. Tutaj. I jest mi bezpiecznie.”
A kiedy dół odzyskuje swoje miejsce, góra nie musi już niczego dźwigać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolano – zawias czasu

Ciało zawsze mówi pierwsze

Subtelna pułapka duchowej regulacji