Może miłość i strach nie są emocjami.


Może miłość i strach nie są emocjami, tylko stanami organizacji systemu
Od wielu lat pracuję z ludzkim ciałem. Im dłużej obserwuję pacjentów, tym częściej zadaję sobie pytanie, czy emocje rzeczywiście są tym, czym zwykle je nazywamy.
A może miłość nie jest emocją?
Może strach również nie jest emocją?
Może są one czymś znacznie głębszym – stanami organizacji całego systemu.
Emocja czy organizacja?
W klasycznym ujęciu mówimy:
odczuwam lęk,
odczuwam miłość,
odczuwam złość.
Brzmi to tak, jakby emocja była przyczyną wszystkiego, co dzieje się później.
Jednak obserwacja ciała często pokazuje coś odwrotnego.
Osoba znajdująca się w chronicznym napięciu, w stanie ciągłej obrony, zaczyna odczuwać świat jako niebezpieczny. Pojawia się lęk, nieufność, potrzeba kontroli.
Czy lęk był przyczyną? Może.
A może organizm najpierw wszedł w stan obronny, a lęk pojawił się jako naturalna konsekwencja takiej organizacji?
Podobnie z miłością.
Gdy ciało jest rozluźnione, oddech swobodny, a układ nerwowy czuje się bezpiecznie, pojawia się otwartość, ciekawość i chęć kontaktu.
Czy to miłość stworzyła ten stan? Myślę że tak.
Ale może ten stan pozwolił doświadczyć miłości?
Język, którego nie rozumiemy
Podczas pracy z kinezjologią wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami, które trudno wyjaśnić wyłącznie psychologią.
Słowo zapisane na kartce, kartka złożona i umieszczona w polu serca.
Lub zamiast słowa:
Symbol.
Archetyp.
Ciąg cyfr.
Pacjent nie wie, co znajduje się na kartce. Często terapeuta również nie zna jej zawartości.
A jednak ciało reaguje.
Zmienia się napięcie mięśniowe.
Zmienia się oddech.
Zmienia się stan organizmu.
To prowadzi do ciekawego pytania:
Czy organizm reaguje na znaczenie?
Czy raczej na wzorzec?
Wzorzec zamiast znaczenia
Gdy słyszymy słowo "miłość", od razu przypisujemy mu określone znaczenie.
Ale słowo "miłość", "love", "amor" czy jego odpowiednik zapisany alfabetem arabskim wyglądają zupełnie inaczej.
Mają inne litery.
Inne brzmienie.
Inną historię.
A jednak wskazują na coś wspólnego.
Gdyż ciało reaguje podobnie, jakby mówiło wszystkimi językami świata.
Być może organizm nie reaguje na słowo.
Być może reaguje na wzorzec, który za nim stoi.
Tak jak DNA nie interpretuje liter A, T, G i C jako symboli.
Komórka reaguje na określoną organizację tych liter.
Znaczenie nie znajduje się w pojedynczym znaku.
Znaczenie powstaje z relacji.
Miłość jako spójność
Coraz częściej zastanawiam się, czy miłość nie jest szczególnym stanem spójności systemu.
Stanem, w którym:
ciało,
emocje,
myśli,
relacje,
zaczynają działać w tym samym kierunku.
W takim stanie energia nie jest rozpraszana.
Układ nie musi się bronić.
Nie musi walczyć.
Nie musi utrzymywać chronicznych napięć.
Pojawia się przepływ.
Strach jako organizacja obronna
Podobnie można spojrzeć na strach.
Nie jako na emocję, ale jako na określony sposób organizacji.
W tym stanie organizm:
zawęża uwagę,
zwiększa kontrolę,
szuka zagrożeń,
ogranicza spontaniczność.
Jest to niezwykle przydatny mechanizm przetrwania.
Problem pojawia się wtedy, gdy taki stan staje się trwałym sposobem funkcjonowania.
Wtedy człowiek nie doświadcza już chwilowego strachu.
On żyje w organizacji opartej na strachu.
Choroba jako problem komunikacji?
Być może wiele dolegliwości nie jest wyłącznie problemem energetycznym.
Być może jest problemem komunikacji pomiędzy poziomami organizacji człowieka.
Pomiędzy ciałem.
Emocjami.
Umysłem.
I tym, co organizuje je wszystkie.
W takim ujęciu terapia nie polega jedynie na usuwaniu objawów.
Polega na przywracaniu spójności.
Na ponownym połączeniu elementów, które przestały ze sobą współpracować.
Pytanie otwarte
A jeśli emocje są tylko wskaźnikami?
Jeśli miłość i strach nie są samymi zjawiskami, lecz informacją o tym, w jaki sposób organizuje się cały system?
Wówczas najważniejsze pytanie nie brzmi:
„Co czuję?”
Lecz:
„W jakim stanie organizacji znajduje się obecnie mój system?”
Być może odpowiedź na to pytanie prowadzi znacznie głębiej niż analiza pojedynczych emocji.
Być może prowadzi do samego źródła wzorca, który organizuje nasze doświadczenie życia.
Co mnie zaciekawia po napisaniu tego tekstu?

Czy choroba jest utratą energii, czy utratą spójności organizacji?, A może utratą połączenia ze źródłem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolano – zawias czasu

Ciało zawsze mówi pierwsze

Subtelna pułapka duchowej regulacji