Rodzice i dzieci nie działają na tym samym oprogramowaniu
Coraz częściej w pracy z ciałem, emocjami i rodzinami widzę jedno bardzo wyraźne zjawisko:
rodzice i dzieci funkcjonują na zupełnie innych „systemach operacyjnych”.
I nie jest to niczyja wina.
To jest efekt różnych warunków startowych.
Oprogramowanie przetrwania
Większość dzisiejszych dorosłych instalowała swoje podstawowe strategie w świecie, który:
był mniej przewidywalny,
częściej wymagał czujności,
opierał się na kontroli, dopasowaniu, napięciu.
W takich warunkach powstaje oprogramowanie przetrwania:
bądź czujny,
kontroluj sytuację,
przewiduj zagrożenia,
nie puszczaj napięcia,
lepiej dmuchać na zimne.
To nie był błąd.
To była inteligentna adaptacja do tamtych realiów.
Dzieci rodzą się w innym świecie
Wielu dzisiejszym dzieciom świat oferuje coś zupełnie innego:
większe poczucie bezpieczeństwa,
dostęp do informacji,
większą swobodę ekspresji,
szybszy kontakt z relacją, kreatywnością, sensem.
Ich układ nerwowy nie musi cały czas pracować w trybie alarmowym.
Ich „oprogramowanie startowe” jest:
bardziej elastyczne,
mniej oparte na kontroli,
bardziej nastawione na eksplorację niż obronę.
I tu zaczyna się napięcie.
Gdzie rodzi się konflikt
Problem nie pojawia się dlatego, że rodzice robią coś „źle”.
Pojawia się wtedy, gdy:
stare oprogramowanie próbuje zainstalować się
na nowym systemie.
Rodzic, który sam funkcjonuje w trybie:
ciągłego napięcia,
nadodpowiedzialności,
kontroli,
często – zupełnie nieświadomie –
próbuje przekazać dziecku te same strategie.
Bo one uratowały jego.
Dzieci jako lustra systemu
Dzieci bardzo rzadko buntują się bez powodu.
One reagują na niespójność systemu, w którym żyją.
Często widzimy to jako:
trudności szkolne,
nadpobudliwość albo wycofanie,
objawy emocjonalne,
napięcia w ciele.
Ale bardzo często to nie dziecko jest problemem.
To dziecko jest nośnikiem informacji o systemie rodzinnym.
W szkołach widać to wyraźnie:
ogromny potencjał dzieci,
ich wrażliwość i świadomość,
i jednocześnie ciężar starych programów, które próbują się na nich nałożyć.
Najważniejsze zdanie w tej relacji
Jeśli miałoby paść jedno zdanie, które wszystko to porządkuje, to byłoby ono takie:
To, co było konieczne do przetrwania wczoraj,
dziś może ograniczać rozwój.
I drugie, równie ważne:
Dzieci nie potrzebują, żebyśmy instalowali im nasze stare programy.
One potrzebują, żebyśmy zaktualizowali własne.
Co to ma wspólnego z ciałem
Dokładnie ten sam mechanizm widzimy w somatyce:
stare napięcia to stare algorytmy bezpieczeństwa,
kontrola to przewlekłe pobudzenie,
„przegrzewający się system” to ciało, które nigdy nie dostaje sygnału, że jest bezpiecznie.
Ciało – tak jak dziecko – wcześniej czy później powie: „to już nie działa”.
I zrobi to objawem.
Poza strukturą
To nie jest tekst przeciwko rodzicom.
To nie jest idealizowanie dzieci.
To nie jest teoria wychowawcza.
To jest obserwacja zmiany warunków.
Świat się zmienia.
Świadomość się zmienia.
Systemy się zmieniają.
I my też mamy prawo się aktualizować.
Czasem największym darem dla dziecka
nie jest kolejna strategia wychowawcza,
tylko rodzic, który odważył się sprawdzić własne ustawienia.
Poza strukturą.
Komentarze
Prześlij komentarz