Kontrrotacja to nie centrum. O tym, gdzie naprawdę rodzi się równowaga


Bardzo często, zarówno w pracy z ciałem, jak i w życiu, próbujemy przywrócić równowagę poprzez działanie w przeciwną stronę.
Jeśli coś jest „skręcone” w jedną stronę – próbujemy skręcić to w drugą.
Jeśli było za dużo uległości – idziemy w asertywność.
Jeśli było napięcie – szukamy rozluźnienia.
Intuicyjnie wydaje się to logiczne.
A jednak… bardzo często nie działa.
Dlaczego?
Kontrrotacja ≠ centrum
Kontrrotacja jest zjawiskiem, ruchem, reakcją.
Centrum natomiast jest warunkiem, w którym ruchy mogą się same regulować.
Spójrzmy na najbardziej podstawowe procesy życia:
serce: skurcz – rozkurcz
oddech: wdech – wydech
fale mózgowe: aktywacja – wyciszenie
Zawsze są dwa przeciwstawne kierunki.
Ale to nie one regulują całość.
Reguluje ją moment pomiędzy.
Krótka pauza. Cisza. Punkt zerowy.
Nie skurcz reguluje serce.
Nie wdech reguluje oddech.
Reguluje moment, w którym nic nie musisz zrobić.
Oś nie jest strukturą – jest relacją
Często myślimy o centrum jak o czymś konkretnym:
kręgosłupie
„środku ciała”
stabilnej pozycji
Tymczasem oś:
nie jest strukturą anatomiczną
nie jest linią
nie jest miejscem
Oś jest relacją pomiędzy przeciwnościami.
I pojawia się tylko wtedy, gdy nie próbujesz naprawiać żadnej z nich.
Dlatego tak trafne jest zdanie:
„Środek człowieka nie jest w kręgosłupie, ale w ciszy pomiędzy ruchem.”
Dlaczego bezpośrednia korekcja często nie działa
Jeśli coś w ciele lub w życiu jest „zrotowane” w jedną stronę, a my próbujemy to na siłę odkręcić:
wchodzimy w konflikt z adaptacją
system czuje zagrożenie
pojawia się obrona
wzorzec się utrwala
To jest walka z objawem, a nie kontakt z przyczyną.
Dokładnie tak samo dzieje się w psychice:
było „za grzecznie” → teraz „na ostro”
było „zasługiwanie” → teraz „odcinanie”
było „wytrzymywanie” → teraz „bunt”
Zmienia się kierunek, ale polaryzacja zostaje.
Dlaczego przeciwruch gdzie indziej działa lepiej
Czasem wystarczy bardzo subtelna zmiana nie tam, gdzie jest problem.
Nie atakujesz wtedy adaptacji.
Nie poprawiasz bezpośrednio objawu.
Tworzysz tylko warunki, w których centrum może się samo pojawić.
I wtedy:
napięcie samo się reorganizuje
ruch wraca do środka
system nie musi się bronić
Energia wraca do centrum, bo centrum nie jest zajęte działaniem.
To ta sama zasada, co:
regulacja oddechu przez pauzę
regulacja serca przez rytm, a nie siłę
regulacja układu nerwowego przez orientację, a nie stymulację
Paradoks „zwiększania stresu”
Czasem spotyka się podejście:
„dociśnij jeszcze bardziej, a potem puści”.
I rzeczywiście – bywa, że działa.
Ale najczęściej:
kończy się wahaniem
system przechodzi z jednej skrajności w drugą
nie dochodzi do integracji
To trochę jak:
mocniejszy wydech zamiast pauzy
większy skurcz zamiast rozluźnienia
Może zadziałać chwilowo.
Ale to nie jest głęboka regulacja.
Co naprawdę jest problemem?
Kluczowe pytanie brzmi:
Czy przeciwstawne napięcia nie są tak naprawdę obrazem tej samej utraty środka?
Tak.
One są tylko manifestacją braku dostępu do osi.
Problemem nie jest to, że coś się porusza w jedną czy drugą stronę.
Problemem jest to, że system nie czuje miejsca, w którym nie musi się poruszać wcale.
Gdzie jest ta przestrzeń „pomiędzy”?
Nie w mięśniach.
Nie w zachowaniu.
Nie w kolejnej strategii.
Ona jest:
w percepcji
w uwadze
w sposobie bycia ze sobą
w czasie, a nie w przestrzeni
Dlatego prawdziwa praca osiowa:
bywa bardzo subtelna
często wygląda jak „nicnierobienie”
ale daje efekt globalny, a nie lokalny
Wniosek
Ciało – i życie – pokazują zaburzenie.
Ale nie tam się je reguluje.
Regulacja nie polega na:
naprawianiu jednej strony
przechodzeniu na drugą
tworzeniu nowej przeciwwagi
Polega na stworzeniu warunków, w których:
oś może się sama pojawić.
A gdy oś wraca, ruchy odnajdują równowagę bez wysiłku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolano – zawias czasu

Ciało zawsze mówi pierwsze

Subtelna pułapka duchowej regulacji