Jedna noga do biegania, druga do przysiadów. O naturalnej asymetrii spiralnej ludzkiego ciała.

Od lat w pracy z ciałem obserwuję to samo zjawisko.
Nie u 20%, nie u połowy, ale u praktycznie 100% ludzi, z którymi pracuję.
Jedna kończyna dolna ma:
większą rotację wewnętrzną,
mniejszą rotację zewnętrzną.
Druga:
większą rotację zewnętrzną,
mniejszą rotację wewnętrzną.
Często bywa to interpretowane jako: „zaburzenie”,
„dysfunkcja”,
„problem do naprawy”.
A jednak – skoro wszyscy tak mają – trudno mówić o błędzie natury.
Obserwacja była dobra. Interpretacja – niekoniecznie.
Widziałem kiedyś materiał, w którym terapeuta demonstrował to zjawisko: pacjent leży na plecach, terapeuta bada zakresy rotacji bioder. Jedna noga „inna” niż druga.
Nazwane to zostało obrazowo:
jedna noga „do biegania”,
druga „do przysiadów”.
Następnie pojawiła się manipulacja stawu szczytowo-potylicznego. Po manipulacji – „sukces”:
obie nogi mają podobny zakres rotacji.
Tylko że ten efekt trwa… do momentu, aż pacjent wstanie i się przejdzie.
I to nie dlatego, że „zabieg nie zadziałał”,
ale dlatego, że ciało wraca do swojej organizacji ruchu.
Człowiek nie jest strukturą – jest ruchem
Ludzkie ciało:
nie jest zaprojektowane do symetrii statycznej,
nie jest pionowym słupem.
Ciało jest układem spiralnym, poruszającym się w polu grawitacji.
Podczas chodu:
jedna noga pełni funkcję bardziej podporową, hamującą, stabilizującą,
druga jest bardziej napędowa, ekspresyjna, pchająca.
To wymusza:
rotację miednicy,
skręt tułowia,
spiralne napięcia w powięzi,
różnice w dostępnych zakresach ruchu.
Ta asymetria nie jest wadą.
Jest warunkiem lokomocji.
Manipulacja „wyrównuje”, ale nie reorganizuje
Manipulacje stawu krzyżowo-biodrowego czy szczytowo-potylicznego mogą:
chwilowo zmniejszyć napięcie,
zresetować aferentację,
dać wrażenie „symetrii”.
Ale układ nerwowy:
nie dąży do symetrii,
dąży do skutecznego ruchu.
Dlatego po chwili ruchu ciało: nie „wraca do dysfunkcji”,
tylko wraca do swojej strategii.
Kiedy asymetria jest problemem?
Nie wtedy, gdy istnieje.
Problem pojawia się, gdy:
jedna rola staje się jedyną możliwą,
spirala nie może się zmieniać,
ciało traci adaptacyjność,
pojawia się ból, przeciążenie, sztywność.
Nie leczymy asymetrii.
Leczymy utratę zmienności.
Próba „naprawy” natury
Jednym z największych błędów współczesnej terapii ruchowej jest: ciągła próba „pionizowania” człowieka.
Tymczasem:
pion jest tylko chwilą przejścia,
prawdziwa organizacja ciała ujawnia się w ruchu.
Człowiek nie jest symetryczny, bo nie stoi.
Człowiek jest spiralą, bo idzie.
Podsumowanie
Jeżeli u każdego pacjenta widzisz to samo: to nie jest błąd pacjentów.
To jest wzorzec gatunkowy.
Rolą terapeuty nie jest: „wyrównywać wszystko do zera”,
ale:
rozumieć role,
przywracać płynność,
wspierać zdolność adaptacji.
Bo ciało nie chce być idealne.
Ciało chce się poruszać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolano – zawias czasu

Ciało zawsze mówi pierwsze

Subtelna pułapka duchowej regulacji