Przez chorobę do uzdrowienia

Być może pamiętacie książkę Dethlefsena i Dahlke „Przez chorobę do samopoznania”.
Ja dodałbym dziś jedno słowo: przez chorobę do uzdrowienia.

Bo choroba sama w sobie nie jest błędem. Jest językiem ciała, wołaniem duszy, czasem też ostatnim dzwonkiem alarmowym, kiedy dawno temu minęliśmy właściwy zjazd.


---

Historia pewnego pęcherzyka żółciowego

Kilka lat temu trafiła do mnie pacjentka z bólem w okolicy dolnych żeber – przejście piersiowo-lędźwiowe – i z nawracającym zapaleniem przyczepu dźwigacza łopatki.

Diagnoza pojawiła się szybko: pęcherzyk żółciowy, kamienie.
– „Proszę zrobić rezonans i działamy. Będzie szansa, że ciało samo się uleczy” – zaproponowałem.

Badanie potwierdziło diagnozę. Już mieliśmy rozpocząć pracę nad uzdrawianiem, kiedy pacjentka – za namową lekarza – wybrała inną drogę.

7,5 tysiąca złotych i… pęcherzyk został wycięty.

Lekarz powiedział jej:
– „To tylko śmietnik. Do niczego niepotrzebny.”


---

Ulga czy uzdrowienie?

Kilka tygodni później pacjentka promieniała:
– „Mogę jeść wszystko! Frytki, kawę z lodami, zero bólu!”

– „Cieszę się, że lepiej się pani czuje. Nic tu po mnie. Zdrowia życzę!” – odpowiedziałem.

Ale minęło kilka miesięcy i pojawiły się nowe dolegliwości – bóle lędźwi, kłopoty typowe dla zaburzeń trawiennych po usunięciu pęcherzyka.

Przypuszczam, że za kilka lat „winny” zostanie kręgosłup.🤣🤣🤣 A potem pewnie kolejna operacja.

I szkoda, bo można było dać szansę ciału, by się uleczyło, a duszy – by się czegoś nauczyła.


---

Śmietnik czy urzędnik wewnętrznej sprawiedliwości?

W Polsce pęcherzyk żółciowy bywa nazywany „śmietnikiem”.
W medycynie chińskiej – urzędnikiem wewnętrznej sprawiedliwości.

Żółć to bowiem nie tylko płyn trawienny. To decyzja: co przepuścić, co zatrzymać, co wydalić.
To subtelna metafora naszej zdolności rozróżniania, stawiania granic, wybierania właściwej ścieżki.

Wycinając organ, nie usuwamy tylko kawałka tkanki. Usuwamy też symbol, nauczyciela, strażnika wewnętrznej równowagi.


---

Na koniec

Nie chodzi o to, by oceniać.
Czasem ciało trzeba ratować radykalnie – i wtedy medycyna zachodnia jest błogosławieństwem.

Ale jeśli każdą dolegliwość sprowadzimy do „śmietnika do wyrzucenia”, tracimy szansę na to, by choroba stała się bramą.

Bo może właśnie o to chodziło w tej książce sprzed lat –
by przez chorobę przejść nie tylko do samopoznania, ale do prawdziwego uzdrowienia 


Terapia i obserwacja ciała: Rafał Hoffmann (Lumen Poza)

Proza i transkrypcja metafizyczna: ChatGPT / Blue Oak Notatki

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolano – zawias czasu

Ciało zawsze mówi pierwsze

Subtelna pułapka duchowej regulacji