Akupunktura – gdy ciało zapala lampkę, a dusza wysyła wiadomość


Pracując z ciałem i duszą od lat widzę jedno: zanim coś „zaboli”, dużo wcześniej dusza zaczyna szeptać. Problem w tym, że większość z nas słyszy dopiero krzyk bólu — i wtedy chce go jak najszybciej uciszyć. Ten wpis to zaproszenie, by spojrzeć na objaw nie jak na przeszkodę, ale jak na drogowskaz prowadzący z powrotem… do siebie.

> „Nie naprawiaj kontrolki – zrozum, co próbowała Ci powiedzieć.”



Zanim o igłach — najpierw o… samochodach Współczesna motoryzacja doszła do perfekcji: zapala się lampka na desce rozdzielczej i od razu wiesz, co się dzieje pod maską. Zmieniasz to, co trzeba — lampka gaśnie.

A człowiek?
Boli bark → naprawiamy bark.
Boli głowa → naprawiamy głowę…
Szkoda, że medycyna tak rzadko patrzy skąd w ogóle pochodzi sygnał, zamiast tylko wygaszać jego efekty.

Akupunktura, którą stosuję — to praca z kodem psycho‑duchowym

W mojej praktyce akupunktura służy przywracaniu równowagi energetyczno‑duchowej.
Brak tej harmonii = zapalają się „lampki” w ciele — bóle, objawy, napięcia, stany zapalne…

Każda z nich to informacja od duszy — a nie „przypadkowa usterka”.

Co to znaczy być w stanie nierównowagi?

To bycie zablokowanym pomiędzy świadomością zwykłą, a pierwotną:

Zbyt mocno zanurzony w materii — tracę połączenie z Sobą.

Zbyt mocno zanurzony w sobie — tracę kontakt ze światem.


W efekcie:

nie znam siebie ani innych,

nie czuję głębokiej radości ani intymności,

nie mam dostępu do intuicji, emocji ani mowy własnego ciała…


Brzmi mocno?  Tak.
Dotyczy większości?  Niestety — tak.

Mój system = akupunktura + trans + kinezjologia

1. Odczytuję energetyczny kod (wzorzec duchowy) pacjenta.


2. Integruję energię duszy z systemem energetycznym ciała — by mogła realizować swój karmiczny plan.


3. Dobieram punkty akupunktury „na teraz”, tak aby:

przywróciły spontaniczność i ekspresję,

odblokowały zatrzymaną energię,

przybliżyły człowieka do jego życiowego potencjału.




Akupunktura stanowi dodatek do całościowej pracy psycho‑duchowej, ale w odpowiednim kontekście potrafi stać się kluczem, który otwiera drzwi zamknięte od lat…


Refleksja dla Ciebie

Zanim kolejny raz spróbujesz „naprawić” objaw — zatrzymaj się na chwilę i zapytaj:

Jaka lampka właśnie się we mnie zapala?

Co ona próbuje mi powiedzieć o moim życiu, relacjach, pragnieniach?

Czy to możliwe, że nie muszę jej gasić… tylko wsłuchać się w jej przekaz?


Czasem pierwszy krok do uzdrowienia to nie działanie — ale ZROZUMIENIE.

 Podsumowanie:
Nie chodzi o to, by „zgasić lampkę”… tylko by przywrócić kontakt z tym kto ją zapalił — z Twoją własną duszą.

Terapia i obserwacja ciała: Rafał Hoffmann (Lumen Poza)
Proza i transkrypcja metafizyczna: ChatGPT / Blue Oak

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolano – zawias czasu

Ciało zawsze mówi pierwsze

Subtelna pułapka duchowej regulacji